czwartek, 19 grudnia 2013

"Nie bądź piernikiem", czyli z przymrużeniem oka o świątecznym szaleństwie

Naciskam PLAY. Pierwsza stacja "Dzisiaj gramy świątecznie, już za chwilę Last Christmas"  Zmieniam stację, jeszcze nierozczarowana. "U nas znajdziesz prezenty pod choinkę dla Twoich bliskich...". Przełączam bełkot. Mój termometr zdenerowania rumieni się. "Poczuj magię świąt, dwa opakowania lampek choinkowych w niższej cenie" Wciskam STOP.
Dobry początek jak na grudniowy artykuł. Sprzeda się. Dodam coś jeszcze o "świątecznej refleksji i zadumie", bo przecież kolorowa prasa i Internet wcale nie roją się od tego tematu. Genialnie!
Połowa grudnia to oznacza tylko jedno - nawet najbardziej zagorzały antyfan "przedświątecznego szału" wpadł w jego sidła. Trzy czwarte z nas może już odhaczyć sobie  pierwsze świąteczne zakupy i oglądanie kultowych, amerykańskich filmów z wyidealizowanym obrazem świąt z wielką choinką na czele i ciotką, która przywozi mnóstwo prezentów (obowiązkowo w wielkich kartonach opakowanych świątecznym papierem). Wielu z nas pewnie nuciło też świąteczne piosenki wraz z pojawieniem się pierwszego śniegu, a grudniowe promocje skusiły nas bardziej niż wszystkie inne.
Kursor miga od kilku minut. Powinnam teraz nawiązać do czasu świątecznego jako czasu refleksji, ale...przecież kochamy właśnie taką przedświąteczną atmosferę. Mnożymy się w grudniowe weekendy w galeriach handlowych jak mrówki. Włączam playlistę ze świątecznymi hitami. Wraz z pierwszymi reklamami z choinką w tle włącza nam się czerwona lampka "Coraz bliżej święta" (3..2..1..możesz zacząć nucić melodię z reklamy ze świąteczną ciężarówką).
Piąty akapit, zaczynam wczuwać się w atmosferę. Patrzę za okno. Za zielono jak na połowę grudnia, ale to nic straconego. Takie widoki znam już na pamięć z internetowych reklam i obrazków. Wieczór. Czas na dobry film i herbatę. Jak błogo.
Może teraz się uda. Skrytykuj to, nie pochwalaj. W głowie jedno pytanie: DLACZEGO?
Właśnie, że lubię tą świąteczną otoczkę, jest magiczna i pozwala mi poczuć się znów jak małe dziecko. Wcale nie chcę tego zmieniać. Nie wszystko co nowe, jest niewarte uwagi.
Dzisiejszy świat daje nam ogromne możliwości, a my je wykorzystujemy. Każde pokolenie to szansa na odświeżenie utartych schematów. To właśnie dotknęło święta. Wyświetlono wpis o pomysłach na świąteczne udekorowanie stołu. Mają choinki 3D. To, co do niedawna było nowością, dziś staje się już tradycją. Nie dziwią nas w listopadzie świąteczne dekoracje na sklepowych witrynach ani świąteczne przeboje słyszane w każdej stacji radiowej.
Wszystko jest dla ludzi, ważne żebyśmy znaleźli złoty środek. Grudniowy, bożonarodzeniowy szał jest bardzo na TAK, o ile sami nie pogubimy się w tym, czym tak naprawdę jest dla nas ten magiczny czas.
Chciałabym, żebyście poczuli atmosferę świąt tak, aby naładowała was wszystkich pozytywną energią i dała siłę na cały rok. Niech pierniki śnią wam się po nocach, a świąteczne melodie nie pozwalają wam się skupić! Niech to będą wasze najpiękniejsze święta!


Jessika Miozga
Młodzi ludzie mają o Mickiewiczu coś do powiedzenia

O tradycji Dni Mickiewiczowskich, obchodzonych w naszej szkole, z panią Cecylią Ochman rozmawiała Tosia Adamowicz

T.A.: Od kiedy trwa tradycja obchodów Dni Mickiewiczowskich?

C.O.: Tradycja obchodów Dni Mickiewiczowskich w naszej szkole sięga czasów przedwojennych, kiedy to ostatni dzień nauki  przed świętami Bożego Narodzenia poświęcony był imieninom patrona szkoły i imieninom ówczesnego dyrektora Adama Tyrana. Uczniowie zbierali się w auli i składając życzenia dyrektorowi, recytowali lub inscenizowali utwory wieszcza w radosnej przedświątecznej atmosferze.

T.A.: Czy Dni…  były obchodzone zawsze w ten sam sposób?

C.O.: Po wojnie nadal kontynuowano tradycje mickiewiczowskie, czyniąc to na różne sposoby, bo młodzież ma zawsze wiele wspaniałych pomysłów. Obecna rozbudowana formuła wykształciła się w latach 80-tych XX wieku. Corocznie grudzień poświęcony jest „Adasiowi”, a uczniowie przygotowują się do wielu konkursów artystycznych oraz konkursów wiedzy, aby potem popisać się na imprezie finałowej brawurowymi, często kontrowersyjnymi wykonaniami dzieł wieszcza.

T.A.: Czy co roku zasiada Pani w jury podczas obchodów dni naszej szkoły? Na jakie elementy zwraca Pani szczególną uwagę?

C.O.: Od ponad dwudziestu lat mam przyjemność pracować w jury konkursów Dni Mickiewiczowskich. Kiedy oceniamy inscenizację, liczy się wiele elementów (opanowanie pamięciowe tekstu, dykcja, gra aktorów, scenografia), ale dla mnie niezwykle ważny był zawsze oryginalny pomysł świadczący o tym, że młodzi ludzie naprawdę Mickiewicza przeczytali i mają o nim coś własnego do powiedzenia.

T.A.: Czy pamięta Pani jakąś szczególną „edycję” naszego święta? Jakąś wyjątkową prezentację?

C.O.: Trudno byłoby mi wymienić jakąś szczególną edycję Dni Mickiewiczowskich czy szczególną inscenizację. Było ich wiele i wiele z nich pamiętam do dziś. Nie chciałabym nikogo skrzywdzić ułomnością mej pamięci, ale do dziś wspominam np. pełną ekspresji pantomimiczną inscenizację sonetu „Burza” sprzed 20 lat, napisaną przez prof. Macieja Janika sztukę „Mickiewicz w Lublińcu” pokazaną przez jego klasę II c w roku 1998 na dwustulecie urodzin wieszcza czy „Świteziankę”  wykonaną w konwencji teatru cieni przez klasę dziennikarsko-artystyczną. Ciekawą  koncepcję imprezy finałowej zaprezentowała też dwa lata temu ówczesna klasa IIc – prowadził ją osobiście Adam M. wraz z paniami, które swego czasu obdarzył uczuciem i na scenie naprawdę wiele się działo. 

T.A.: Czy Pani również uczęszczała do tego Liceum? Jeżeli tak, to czy brała Pani udział w obchodach Dni Mickiewiczowskich? Czy może święto to było obchodzone w jakiś inny sposób?

C.O.: Tak, uczęszczałam do naszego liceum. Jest to niejako naszą rodzinną tradycją, bo już trzy pokolenia są absolwentami „Adasia”. W moich czasach obchody Dni Mickiewiczowskich były skromniejsze. Miałam jednak przyjemność brać udział w  I Zjeździe Szkół Mickiewiczowskich w Krakowie i tam prezentować nasze tradycje związane z patronem szkoły.

T.A.: W artykule Pani autorstwa zamieszczonym w „Lublinieckim Pamiętniku Pedagogicznym” stwierdziła Pani, że kult twórczości naszego patrona przetrwał wśród absolwentów naszej szkoły do obecnych czasów. Czy uważa Pani, że absolwenci  tego liceum mają większy szacunek do twórczości Mickiewicza i poezji narodowej dzięki kultywowaniu tej wieloletniej tradycji?

C.O.: Nie wiem, czy Dni Mickiewiczowskie sprawiają, że uczniowie naszej szkoły mają większy szacunek dla jego twórczości, ale na pewno dzięki nim częściej i z własnej woli sięgają po jego teksty oraz pracując nad nimi, nie tylko zauważają jej walory, ale także świetnie się bawią. Dzięki temu Mickiewicz nie jest dla nich tylko panem ze szkolnego portretu, ale po prostu „Adasiem”, z którym się można zaprzyjaźnić. Unikamy w ten sposób Gombrowiczowskiego modelu nauczania, iż „Mickiewicz wielkim poetą był”, a dowiadujemy się np. jakie słabostki miał wieszcz, w kim się kochał czy dokąd podróżował i z kim. I takie poczucie więzi jest chyba najcenniejsze.

T.A.: Warto też wspomnieć o sukcesie inscenizacji bajek Adama Mickiewicza, które zostały przedstawione na Zjeździe Szkół im. A. Mickiewicza w Olsztynie w roku 1995 przez uczennice ówczesnej klasy IIIc. W „Lublinieckim Pamiętniku…” jest wspomniane także, że fragmenty ich prezentacji były ukazane nawet w lokalnej telewizji. Czy to przyniosło rozgłos naszej Szkole lub pociągnęło za sobą inne pozytywne konsekwencje?


C.O.: Nasz udany występ artystyczny i udział w konkursach wiedzy na I Ogólnopolskich Spotkaniach Filomackich w Ciechanowie sprawił, że poczuliśmy się wartościowym członkiem elitarnej grupy szkół mickiewiczowskich. Od tamtego czasu minęło kilkanaście lat, ale wciąż na różne sposoby uczestniczymy w tych spotkaniach, utrzymujemy kontakty z innymi szkołami, dzielimy się naszymi doświadczeniami i pomysłami. Wiemy, co dzieje się w liceach im. A. Mickiewicza w całej Polsce.

T.A.: Dziękuję za rozmowę.

poniedziałek, 14 października 2013

Wybory do Samorządu Uczniowskiego już za nami. Nasza ekipa ruszyła z kamerą  w przeddzień wyborów i tuż po nich, aby zapytać kandydatów o wrażenia, związane z głosowaniem. Zapraszamy do obejrzenia reportażu.





Julia Orlik, Klaudia Paruzel

niedziela, 13 października 2013

Im bliżej jesteś, tym mniej widzisz

Wrzesień minął szybko, niespodziewanie nadszedł październik w towarzystwie „złotej, polskiej jesieni”, która oprócz depresji może absurdalnie przynieść nam motywację do dalszej nauki. Jak wiemy „nic naprawdę nic nie pomoże, jeśli Ty nie pomożesz dziś(…)” NAUCE!

Weźmy sprawy w swoje ręce!
Przekonanie o pomocy losowi wyraziła „Mickiewiczowska” młodzież, która postanowiła zabrać głos w powyższym temacie. Niektóre z opisanych sposobów nauki wymagają nie lada poświęcenia, ale możecie być pewni, że efekty będą widoczne od najbliższej kartkówki czy sprawdzianu.
Start!
Nadrzędną czynnością - dla wielu najtrudniejszą - jest zmiana stosunku wobec szkoły. Idealnym rozwiązaniem jest podchodzenie do obowiązku w sposób… „cwany”. - Skoro i tak jestem zmuszona spędzać tam czas, co mi szkodzi posłuchać, zanotować. W ten sposób będę miała więcej czasu wolnego po szkole – uważa Asia, uczennica klasy II.

Przepis na już!
Możemy wyróżnić  trzy główne czynności, na których powinna opierać się nauka.
Pierwszą z nich jest codzienne przygotowanie do lekcji, wykładów. Osoba systematyczna w rezultacie osiąga lepsze wyniki. Warto dodać, że dopóki jesteśmy na etapie osiągania wykształcenia średniego, zasada „wykuć, zdać, zapomnieć” nie ma pokrycia. Możemy być pewni, że w odpowiednim czasie matura się o nas upomni.  Jak słusznie wspomina Ewa - Pomimo oczywistego aspektu, jakim jest mniej czasu spędzonego przy książkach nie zapominam o powodzie, dla którego poszłam do liceum, czyli o maturze. Systematyczność uderza w pamięć długotrwałą, dlatego jest tak bardzo ważna.
„Ale ja…ale nie chcę…”
Często lubimy zbijać powyższe argumenty chęcią posiadania życia pozaszkolnego, zajmowaniem się swoimi pasjami. Przekonanie, jakoby te dwa światy miały się zwalczać jest mylne! We wszystkim co robimy, ważne jest zachowanie umiaru, nieustanne uczenie się nie jest wskazane. Jesteśmy wtedy zmęczeni, zestresowani, często ma to negatywne odbicie na naszym zdrowiu psychicznym. Po każdym wysiłku przysługuje nam czas na relaks. „Lubię miksować. Nauczę się 30 słówek, obejrzę serial. Powtórzę słówka, pogram w koszykówkę. Nie siedzę po nocach nad książkami, nawet jeśli nie nauczyłem się w 100%. Daję sobie czas, w nocy wszystko się układa.” – mówi Mikołaj.
Nihil novi
Kolejne dwie czynności nie niosą za sobą żadnej większej filozofii. Słuchanie na lekcji i sumienne notowanie, to już prawie sukces w kieszeni.
Kojarzę to pozytywnie
- Moją ulubioną metodą jest metoda skojarzeń. Lubię ją, bo jest stosunkowo łatwa i szybka, a nawet dość przyjemna. Dlaczego? W skojarzeniach wykorzystujesz SWOJĄ wyobraźnię, dzięki niej możesz kreować obrazy,które nie tylko ułatwią zapamiętywanie, ale będą po prostu zabawne, w końcu to Ty decydujesz. Osobiście polecam skojarzenia jak najzabawniejsze, ponieważ zostają w głowie na dłużej. A na czym polega ta metoda? Jest banalna, tworzysz ciąg. Jedną rzecz do zapamiętania, łączysz z drugą, za pomocą historyjki. Oczywiście najważniejsze jest by dokładnie ją sobie wyobrażać. Kwintesencja prostoty. Potem gdy zajdzie taka potrzeba, po prostu odtwarzasz historyjkę i wyłapujesz potrzebny element. Niegłupie jest też dodawanie do niej dźwięków, kolorów itp. bowiem wtedy używamy obu półkul mózgu, dzięki czemu jeszcze lepiej zapamiętujemy – przekonuje Gabriela.
Można kreować i wizualizować! Spróbuj!
 Amelia uwielbia symulować oraz wizualizować. - Ten typ nauki jest całkowicie innym podejściem.  Nie wkuwam, mając nadzieję, że coś zostanie mi w głowie, rezultatem mojej nauki ma być umiejętność odpowiedzi na zadane przez nauczyciela pytanie. Aby to zrobić symuluję środowisko,  w jakim będę musiała odpowiadać, np. uczę się z kimś, co może być również niezłą zabawą.
Jeżeli chodzi o wizualizację, to wyobrażam sobie sytuacje kryzysowe, pytania, na które nie znam odpowiedzi. Wtedy spokojnie ich szukam, tak, abym znała odpowiedź,  gdy takie pytanie rzeczywiście padnie.
Niezbyt odkrywcze, ale zawsze coś
Ja osobiście jestem wzrokowcem, dlatego polecam wszelakie wykresy, mapy myśli. Używam wtedy słów-kluczy, które łatwiej wchodzą do głowy. Tworzy się je szybciej niż tradycyjne notatki, dlatego jednocześnie oszczędzam czas.

Słowem rozwikłania tytułu
Powstaje coraz więcej szkół szybkiego uczenia się.  Internet pęka w szwach od różnego rodzaju propozycji, bądź… pójścia na łatwiznę. Wujek Google, ściąga.pl, zadane… Codzienność szkolna często wypiera  przekonanie, że tak naprawdę  sami potraficie wypracować skuteczne metody, które pozwolą wam na naukę w najbardziej odpowiedni, dla was samych, sposób.

Karolina Kocielińska

sobota, 28 września 2013

Mini - wywiady z uczniami na maksa

Pierwszy miesiąc nowego roku szkolnego dobiega końca, postanowiliśmy zapytać naszych nowych kolegów  i koleżanki z klas pierwszych o ich wrażenia, dotyczące rozpoczęcia edukacji w naszej szkole.

Co prawda to dopiero początek, ale czy odczuwasz dużą różnicę pomiędzy gimnazjum a liceum?
Igor, kl. Ie1: Tak, w tej szkole jest dużo lepiej. W gimnazjum nie mogłem już wytrzymać. Miałem dosyć tamtej szkoły.
A jak czujesz się w swojej nowej klasie?
Igor: Świetnie ! Uważam że moja klasa jest najlepsza ! Mamy najlepszych ludzi, wszyscy się świetnie dogadujemy, jest naprawdę super.






Jakie są Twoje wrażenia po pierwszych tygodniach pobytu w nowej szkole? 
Ola, kl. Ib1 : Ogólnie dobre, atmosfera jest miła. I nie czuję się `inna` jako pierwszoklasistka wśród starszych uczniów. 
Czy jest coś, co Cię zaskoczyło, czego się nie spodziewałaś?
Ola:  Tak, nauczyciele ;) Są naprawdę mili!








Co Ci się najbardziej spodobało w szkole?
Tomek, kl. Ib2 : To, że pierwszy raz od 3 lat mam na 8:50 ! To jest duży plus.. J I nasza nauczycielka z matematyki. Chodzi o sposób nauczania. Myślę, że wreszcie się czegoś nauczę.
Czy jest coś, czego Ci brakuje tutaj, a co było w gimnazjum?
Tomek: Tak, długie przerwy… Co prawda jest tutaj 20-minutowa a aż tak długiej w gimnazjum nie było, ale jest też dużo krótkich, 5-minutowych. W poprzedniej szkole 5-minutowa była tylko jedna. 





Co sądzisz o naszych nauczycielach?
Julia, kl.Ie1: Moim zdaniem są w porządku.
Czy uważasz, że ich metody nauczania bardzo się  różnią od tych w gimnazjum?
Julia: Od razu dało się zauważyć, że są bardziej wymagający i traktują nas poważniej. 








Jesteś w klasie akademickiej, ja z resztą też. Mamy nowe przedmioty i w klasach o naszym profilu raz w miesiącu, piątki wyglądają trochę inaczej.. mam na myśli zajęcia z wykładowcą akademickim. Co o tym sądzisz?
Maja, kl.Ie1: Mieliśmy dopiero jeden przedmiot z tych nowych - kulturę języka z retoryką. Bardzo mi się podobało. Mamy bardzo miłą panią i jest naprawdę fajnie.
Co sądzisz o pomyśle z wykładami?
Maja: Uważam, że to jest bardzo dobry pomysł, jestem ciekawa jak to będzie.




Rozmawiała Tosia Adamowicz




Magiczne 21

"Będę się więcej uczyć", "Ograniczę korzystanie z komputera", "Zacznę systematycznie ćwiczyć", "Będę kładł się wcześniej spać", "Będę czytać więcej książek". Brzmi znajomo? Nowy rok szkolny, nowe postanowienia, a jak to naprawdę jest z ich spełnianiem?



Początek nowego roku szkolnego zyskał rangę niczym Nowy Rok, a zapomniane styczniowe "postanowienia noworoczne" powracają w nowym, wrześniowym, wielkim stylu. Pierwszy tydzień września, pełna mobilizacja, wspaniałe przygotowanie do zajęć, aktywne spędzanie popołudnia. Tydzień dobiega końca i nasze zamiary "wielkiej życiowej zmiany" kończą się razem z nim. Kto za tym stoi? Pani WYMÓWKA! Każdy z nas pewnie wie, jak dobry jest w ich wynajdywaniu. Jak wprowadzić coś nowego do naszego schematu dnia, żeby nie ponieść porażki?
W jeden dzień nie wyrobiłeś sobie nawyku więc w jeden dzień też go nie zmienisz, ale w 21 dni już tak! To możliwe! Główną przyczyną rezygnacji z naszych postanowień jest przytłaczająca myśl o wielkiej zmianie. Wizja wprowadzenia urozmaiceń w nasze życie i praktykowania ich staje się dla nas nudna - w efekcie rezygnujemy.
Zmień strategię!
Pomyśl, że Twoje postanowienie wykonujesz tylko przez 21 dni. Nic więcej! Po trzech tygodniach znów będziesz mógł wrócić do swoich starych przyzwyczajeń. Ważne jest, aby nie narzucać sobie wielkiego wyzwania na sam początek.  Za każdym razem, gdy chcesz się poddać, pomyśl: "Przecież to tylko 21 dni, dam radę!". Dobrym sposobem jest przygotowanie 21 karteczek i odrywanie ich kolejno każdego dnia po wykonanym zadaniu.
Co dzieje się podczas 21 dni?
Nie przypadkowo akurat ta liczba jest kluczowa. 21 dni - tyle właśnie potrzeba do wyrobienia sobie trwałego nawyku. Wpadniesz w nałóg "nowego życia", a dzień bez Twojego postanowienia stanie się dla Ciebie dniem straconym. Dodatkowo, 21 dni to wielka motywacja. Po tym czasie widzisz efekty, już wiesz czy było warto i co nowe nawyki wniosły do Twojego dnia. Poza tym, skoro wytrzymałeś 3 tygodnie, dlaczego nie miałbyś wytrzymać kolejnych trzech? To wielka motywacja!
Gdy przychodzi kryzys…
Każdego napotka kryzys - tak już po prostu jest. Najważniejsze, aby w chwili słabości nie rezygnować! Pomyśl tylko, wytrwałeś kilka dni, a teraz chcesz to zmarnować w jeden dzień? Nie warto! Zagospodaruj swój wolny czas, który zyskałeś po odrzuceniu starych przyzwyczajeń. Zajmiesz, dzięki temu, swoje myśli innymi zajęciami, a dawne nawyki odejdą w kąt. Każdego dnia myśl o sukcesie! O tym, że to Ty go osiągniesz. Każdego dnia jesteś bliżej. Jeśli zaczniesz DZISIAJ to efekty zobaczysz dzień WCZEŚNIEJ! Największym źródłem sukcesu jest wyobrażanie sobie siebie, jako Człowieka Sukcesu. Pochwal się znajomym i rodzinie! To jak podpisanie cyrografu - publiczna deklaracja, o której wszyscy będą Ci stale przypominać i o której spełnienie będziesz nieustannie wypytywany. Tylko pomyśl, już niedługo, z dumą powiesz im: „UDAŁO SIĘ, BYŁO WARTO”!
Życzę Wam wszystkim, abyście odważyli się spróbować zmienić swoje życie! Małymi kroczkami osiągniecie wielki sukces!

Jessika Miozga 
Krótka tyrada o moich-Twoich problemach


Sobota. Wertuję podręcznik historii. Werter. Usiłuję. Wszystko, co postanowiłam osiągnąć wierząc, że nie jest to ponad moje siły. Jest trzeci tydzień września. Czytelniku, nie jest moim celem roztaczanie przed Tobą pesymistycznych wizji, ale zabawa dopiero się zaczyna.

Menes, Cheops, Chefren, Mykerinos. Każdy dzień wygląda tak samo. Gdzie się podziała ta spontaniczność sprzed trzech tygodni? Wracam wieczorem. Zaczyna być ciemno. Żegnaj lato. Nie jeść, nie spać, nie rozmawiać, wkuwać historię. Niszczyć jakiekolwiek więzy rodzinne, które udało się wypracować podczas 2 miesięcznej izolacji od świata dat i liczb. Chodzę zirytowana, sama nie wiem czym konkretnie. Godziną? Ilością nauki? Angielski . Hej, boję się wiesz? Niedawno zadałam bardzo ważne pytanie moim znajomym. Czy czułeś kiedy przekraczałeś granicę pomiędzy dzieciństwem a dorosłością? Każdy odpowiadał przecząco, nie mogłam się z nimi utożsamić. Francuski . Przygotowywałam się na to psychicznie już od dawna, wiedziałam, że ten rok będzie tym, w którym czeka mnie wiele zadań. Oczekiwania atakują mnie z każdej strony. Czy to w szkole, kiedy przygotowuję się do matury, czy to w domu, gdzie niezdarnie przygotowuję obiad. WOS. Dopadła nas codzienność. Polski .Uczę się, uczę bo nauka jest moim jedynym wybawieniem. Chce się stąd wyrwać, pójść w Twoje ślady. Wiesz, że mnie motywujesz? Ciągniesz mnie do góry. Konkurs. Tak wiele do zrobienia. Olimpiada. Próbowałam z marszu coś napisać. Strona A4, z trudem wypracowana, nie wiem na ile poprawna. Zadanie domowe. Znowu się obawiam. Podołam? Zajęcia dodatkowe. Gdzie miejsce na zajęcia dodatkowe?! Historia. Chyba poczułam się źle.  Coś ucieka. Polski. Obawiam się, że mogłam Cię urazić. Moje irracjonalne obawy, przysłaniające rzeczywistość. Nie mam czasu.  Angielski.  „Znów ostrzem twardej mowy ćwiartuje bezmyślnie, w afekcie Twą wrażliwość”. Francuski . Po policzku spłynęła mi łza. Nie mam chwili do stracenia, niech płynie, szkoda sekund na jej otarcie. Amenchotep IV, Tutenchamon, Ramzes II Wielki. Fajnie byłoby poczytać książkę czy obejrzeć serial. Biografia Mickiewicza. Wyrzuciłam ze swojego świata muzykę. Bezczynnie spędzać czas….. nie mam czasu. Matematyka. Milion.Pomysłów.Na. Minutę. Coś. Mnie. Powstrzymuje. Obawa. WOS.

Odłożyłam podręcznik. Rozejrzałam się po pokoju, nie wiedziałam za co się zabrać. Nie miałam ochoty na muzykę, na książkę, na film. Sparszywiałam. Po krótkiej chwili siadłam przy stoliku i otworzyłam niedokończony fragment Dziadów.
W takiej scenerii, w takim towarzystwie obudziłam się rano. Dziad pozna dziada. 

Karolina Kocielińska