środa, 15 stycznia 2014

Od redakcji

Strefa Mickiewicza to miejsce, w którym ekspresja myśli ubierana jest w formę z szerokiego wachlarzu gatunków dziennikarskich.  Przedstawiamy to,  co nam najbliższe ze względu na nasze zainteresowania i pasje oraz wydarzenia wypełniające szkolną codzienność. Mamy nadzieję, że Strefa… będzie miejscem spotkań dla osób ciekawych innego punktu  widzenia oraz inspirującym Was do podjęcia próby zmierzenia się z potęgą słowa lub obrazu. Zapraszamy do współtworzenia tego projektu, zarówno poprzez nadsyłanie na adres redakcji (gazetamickiewicz@gmail.com) ciekawych tematów lub artykułów jak również fotoreportaży oraz relacji filmowych. W październiku powstał KĄCIK LITERACKI, w którym znajdziecie teksty z pogranicza gatunków. Talentów w naszej szkole nie brakuje, dlatego mamy nadzieję, że zechcecie podzielić się Waszą twórczością z innymi, nadsyłając na adres redakcji wiersze, opowiadania i to wszystko, co wychodzi spod Waszego pióra.


Fizyka to mój ulubiony przedmiot

Z Mateuszem Kucharskim - zwycięzcą konkursu, zorganizowanego w ramach Ogólnopolskiego Tygodnia Kariery - rozmawiała Tosia Adamowicz


T.A. Zostałeś zwycięzcą konkursu zorganizowanego w ramach Ogólnopolskiego Tygodnia Kariery w kategorii technicznej. Byłeś na tyle bezkonkurencyjny, że jury zdecydowało o nieprzyznawaniu II i III miejsca. Na czym polega niezwykłość Twojego doświadczenia?   

M.K. Szczerze mówiąc byłem dość zaskoczony taką decyzją jury co do mojej pracy. Myślę, że jej niezwykłość tkwi w prostocie przedstawionego zjawiska. Do doświadczenia użyłem dwóch piłek: jednej dużej (np. koszykowej) i drugiej małej (np. tenisowej), ustawiając je na sobie tak, że ta większa jest od spodu. Następnie piłki opuszczamy swobodnie i obserwujemy zaskakujące efekty.

T.A. Podobno masz na swoim koncie pierwsze wynalazki - opowiedz o nich.

M.K. Wynalazek to coś co nie zostało jeszcze wymyślone. Ja niestety nie mam na swoim koncie wynalazków(jeszcze :)), pomijając wyrzutnię wykałaczek zrobioną kiedyś z części zużytych długopisów w nudny deszczowy dzień. Myślę, że chodziło Ci raczej o modele do doświadczeń (jak np. nurek Kartezjusza czy spektroskop), które chętnie wykonuję, ale to jednak nie moje wynalazki, bo to nie ja jestem ich pomysłodawcą, a jedynie odtwórcą. 

T.A. Dlaczego, Twoim zdaniem, fizyka jest ogólnie nielubianym przedmiotem? 

M.K. Fizyka dzieli się na teoretyczną i doświadczalną. Nie ma co ukrywać, że w szkołach nacisk kładzie się raczej na tę pierwszą - dla większości mniej ciekawą i trudną. Stąd nie jest ona zbyt lubianym przedmiotem. 

T.A. Wydaje się, że w naszej szkole jest jednak inaczej… 

M.K. Dużą rolę w rozbudzaniu zainteresowania danym przedmiotem odgrywa nauczyciel z pasją do niego, czego przykładem, jak sama zauważyłaś, może być nasza szkoła. 

T.A. Czy fizyka to Twój ulubiony przedmiot?

M.K. Tak, fizyka to mój ulubiony przedmiot ze szczególnym wyróżnieniem jej dziedziny - astronomii.

T.A. Czy Twoje plany na przyszłość są związane z tą dziedziną nauki, czy masz też inne zainteresowania?


M.K. Tak, moje plany na przyszłość są związane z fizyką. Zamierzam zmierzyć się z rozszerzeniami z matematyki i fizyki, a potem prawdopodobnie udam się na jakąś politechnikę. Moje inne zainteresowania to gra w szachy, sport i kostka Rubika. 

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Lubię się uczyć

Z Agatą Pogodą - tegoroczną stypendystką ministra edukacji - rozmawiała Tosia Adamowicz

T.A. Jesteś tegoroczną stypendystką nagrody ministra za szczególne osiągnięcia w nauce. Czy to Twoja pierwsza nagroda za tak ciężką pracę?  

A.P. Nie mogę powiedzieć, iż jest to pierwsza nagroda, gdyż każdy wygrany konkurs czy otrzymane świadectwo z czerwonym paskiem są dla mnie dowodem na to, że mój wysiłek przynosi efekty.

T.A. Czy nauka przychodzi Ci łatwo ? Skąd czerpiesz motywację?

A.P. Obawiam się, że w życiu nic nie przychodzi łatwo i każdy musi zapracować na swój sukces. W związku z tym przyznaję, iż nauka to nie przysłowiowa „bułka z masłem”. Jednakże jeśli lubimy coś robić, to nie sprawia nam to aż tylu problemów. A ja lubię się uczyć. Motywacja? Po pierwsze sama chęć dowiadywania się czegoś nowego i wrodzona ambicja, a po drugie rodzina, która zawsze mnie wspiera i która zawsze we mnie wierzy.

T.A. Czego, Twoim zdaniem, oczekuje współczesna młodzież od nauki w szkole, nauczycieli?

A.P.Wbrew temu co mówi się o współczesnej młodzieży, każdy z nas lubi rozwijać swoje zainteresowania. W związku z tym pragniemy dowiadywać się czegoś nowego z dziedziny, która nas interesuje. Chcemy,  by nauczyciel  potrafił zaciekawić nas oraz by był w stanie  odpowiedzieć na nurtujące nas pytania. Liczymy też, iż szkoła pozwoli nam rozwijać nasze pasje.

T.A. Kto jest dla Ciebie autorytetem?

A.P. Moi rodzice. Dla mnie to oni są prawdziwym autorytetem, ponieważ są „realni”. Nie są postaciami, które znam tylko z  książek, telewizji czy radia. Oni są zawsze obok mnie i pokazują mi jak należy żyć.

T.A. W jakiej dziedzinie chcesz się w przyszłości rozwijać? Wybrałaś już studia?

A.P. Nie jestem pewna, ponieważ interesuje mnie wiele rzeczy. Poza tym bardzo nie lubię podejmować decyzji. To odnosi się także do wyboru studiów. Powiem tylko, że  na razie widzę siebie jedynie na kierunkach technicznych.


czwartek, 19 grudnia 2013

"Nie bądź piernikiem", czyli z przymrużeniem oka o świątecznym szaleństwie

Naciskam PLAY. Pierwsza stacja "Dzisiaj gramy świątecznie, już za chwilę Last Christmas"  Zmieniam stację, jeszcze nierozczarowana. "U nas znajdziesz prezenty pod choinkę dla Twoich bliskich...". Przełączam bełkot. Mój termometr zdenerowania rumieni się. "Poczuj magię świąt, dwa opakowania lampek choinkowych w niższej cenie" Wciskam STOP.
Dobry początek jak na grudniowy artykuł. Sprzeda się. Dodam coś jeszcze o "świątecznej refleksji i zadumie", bo przecież kolorowa prasa i Internet wcale nie roją się od tego tematu. Genialnie!
Połowa grudnia to oznacza tylko jedno - nawet najbardziej zagorzały antyfan "przedświątecznego szału" wpadł w jego sidła. Trzy czwarte z nas może już odhaczyć sobie  pierwsze świąteczne zakupy i oglądanie kultowych, amerykańskich filmów z wyidealizowanym obrazem świąt z wielką choinką na czele i ciotką, która przywozi mnóstwo prezentów (obowiązkowo w wielkich kartonach opakowanych świątecznym papierem). Wielu z nas pewnie nuciło też świąteczne piosenki wraz z pojawieniem się pierwszego śniegu, a grudniowe promocje skusiły nas bardziej niż wszystkie inne.
Kursor miga od kilku minut. Powinnam teraz nawiązać do czasu świątecznego jako czasu refleksji, ale...przecież kochamy właśnie taką przedświąteczną atmosferę. Mnożymy się w grudniowe weekendy w galeriach handlowych jak mrówki. Włączam playlistę ze świątecznymi hitami. Wraz z pierwszymi reklamami z choinką w tle włącza nam się czerwona lampka "Coraz bliżej święta" (3..2..1..możesz zacząć nucić melodię z reklamy ze świąteczną ciężarówką).
Piąty akapit, zaczynam wczuwać się w atmosferę. Patrzę za okno. Za zielono jak na połowę grudnia, ale to nic straconego. Takie widoki znam już na pamięć z internetowych reklam i obrazków. Wieczór. Czas na dobry film i herbatę. Jak błogo.
Może teraz się uda. Skrytykuj to, nie pochwalaj. W głowie jedno pytanie: DLACZEGO?
Właśnie, że lubię tą świąteczną otoczkę, jest magiczna i pozwala mi poczuć się znów jak małe dziecko. Wcale nie chcę tego zmieniać. Nie wszystko co nowe, jest niewarte uwagi.
Dzisiejszy świat daje nam ogromne możliwości, a my je wykorzystujemy. Każde pokolenie to szansa na odświeżenie utartych schematów. To właśnie dotknęło święta. Wyświetlono wpis o pomysłach na świąteczne udekorowanie stołu. Mają choinki 3D. To, co do niedawna było nowością, dziś staje się już tradycją. Nie dziwią nas w listopadzie świąteczne dekoracje na sklepowych witrynach ani świąteczne przeboje słyszane w każdej stacji radiowej.
Wszystko jest dla ludzi, ważne żebyśmy znaleźli złoty środek. Grudniowy, bożonarodzeniowy szał jest bardzo na TAK, o ile sami nie pogubimy się w tym, czym tak naprawdę jest dla nas ten magiczny czas.
Chciałabym, żebyście poczuli atmosferę świąt tak, aby naładowała was wszystkich pozytywną energią i dała siłę na cały rok. Niech pierniki śnią wam się po nocach, a świąteczne melodie nie pozwalają wam się skupić! Niech to będą wasze najpiękniejsze święta!


Jessika Miozga
Młodzi ludzie mają o Mickiewiczu coś do powiedzenia

O tradycji Dni Mickiewiczowskich, obchodzonych w naszej szkole, z panią Cecylią Ochman rozmawiała Tosia Adamowicz

T.A.: Od kiedy trwa tradycja obchodów Dni Mickiewiczowskich?

C.O.: Tradycja obchodów Dni Mickiewiczowskich w naszej szkole sięga czasów przedwojennych, kiedy to ostatni dzień nauki  przed świętami Bożego Narodzenia poświęcony był imieninom patrona szkoły i imieninom ówczesnego dyrektora Adama Tyrana. Uczniowie zbierali się w auli i składając życzenia dyrektorowi, recytowali lub inscenizowali utwory wieszcza w radosnej przedświątecznej atmosferze.

T.A.: Czy Dni…  były obchodzone zawsze w ten sam sposób?

C.O.: Po wojnie nadal kontynuowano tradycje mickiewiczowskie, czyniąc to na różne sposoby, bo młodzież ma zawsze wiele wspaniałych pomysłów. Obecna rozbudowana formuła wykształciła się w latach 80-tych XX wieku. Corocznie grudzień poświęcony jest „Adasiowi”, a uczniowie przygotowują się do wielu konkursów artystycznych oraz konkursów wiedzy, aby potem popisać się na imprezie finałowej brawurowymi, często kontrowersyjnymi wykonaniami dzieł wieszcza.

T.A.: Czy co roku zasiada Pani w jury podczas obchodów dni naszej szkoły? Na jakie elementy zwraca Pani szczególną uwagę?

C.O.: Od ponad dwudziestu lat mam przyjemność pracować w jury konkursów Dni Mickiewiczowskich. Kiedy oceniamy inscenizację, liczy się wiele elementów (opanowanie pamięciowe tekstu, dykcja, gra aktorów, scenografia), ale dla mnie niezwykle ważny był zawsze oryginalny pomysł świadczący o tym, że młodzi ludzie naprawdę Mickiewicza przeczytali i mają o nim coś własnego do powiedzenia.

T.A.: Czy pamięta Pani jakąś szczególną „edycję” naszego święta? Jakąś wyjątkową prezentację?

C.O.: Trudno byłoby mi wymienić jakąś szczególną edycję Dni Mickiewiczowskich czy szczególną inscenizację. Było ich wiele i wiele z nich pamiętam do dziś. Nie chciałabym nikogo skrzywdzić ułomnością mej pamięci, ale do dziś wspominam np. pełną ekspresji pantomimiczną inscenizację sonetu „Burza” sprzed 20 lat, napisaną przez prof. Macieja Janika sztukę „Mickiewicz w Lublińcu” pokazaną przez jego klasę II c w roku 1998 na dwustulecie urodzin wieszcza czy „Świteziankę”  wykonaną w konwencji teatru cieni przez klasę dziennikarsko-artystyczną. Ciekawą  koncepcję imprezy finałowej zaprezentowała też dwa lata temu ówczesna klasa IIc – prowadził ją osobiście Adam M. wraz z paniami, które swego czasu obdarzył uczuciem i na scenie naprawdę wiele się działo. 

T.A.: Czy Pani również uczęszczała do tego Liceum? Jeżeli tak, to czy brała Pani udział w obchodach Dni Mickiewiczowskich? Czy może święto to było obchodzone w jakiś inny sposób?

C.O.: Tak, uczęszczałam do naszego liceum. Jest to niejako naszą rodzinną tradycją, bo już trzy pokolenia są absolwentami „Adasia”. W moich czasach obchody Dni Mickiewiczowskich były skromniejsze. Miałam jednak przyjemność brać udział w  I Zjeździe Szkół Mickiewiczowskich w Krakowie i tam prezentować nasze tradycje związane z patronem szkoły.

T.A.: W artykule Pani autorstwa zamieszczonym w „Lublinieckim Pamiętniku Pedagogicznym” stwierdziła Pani, że kult twórczości naszego patrona przetrwał wśród absolwentów naszej szkoły do obecnych czasów. Czy uważa Pani, że absolwenci  tego liceum mają większy szacunek do twórczości Mickiewicza i poezji narodowej dzięki kultywowaniu tej wieloletniej tradycji?

C.O.: Nie wiem, czy Dni Mickiewiczowskie sprawiają, że uczniowie naszej szkoły mają większy szacunek dla jego twórczości, ale na pewno dzięki nim częściej i z własnej woli sięgają po jego teksty oraz pracując nad nimi, nie tylko zauważają jej walory, ale także świetnie się bawią. Dzięki temu Mickiewicz nie jest dla nich tylko panem ze szkolnego portretu, ale po prostu „Adasiem”, z którym się można zaprzyjaźnić. Unikamy w ten sposób Gombrowiczowskiego modelu nauczania, iż „Mickiewicz wielkim poetą był”, a dowiadujemy się np. jakie słabostki miał wieszcz, w kim się kochał czy dokąd podróżował i z kim. I takie poczucie więzi jest chyba najcenniejsze.

T.A.: Warto też wspomnieć o sukcesie inscenizacji bajek Adama Mickiewicza, które zostały przedstawione na Zjeździe Szkół im. A. Mickiewicza w Olsztynie w roku 1995 przez uczennice ówczesnej klasy IIIc. W „Lublinieckim Pamiętniku…” jest wspomniane także, że fragmenty ich prezentacji były ukazane nawet w lokalnej telewizji. Czy to przyniosło rozgłos naszej Szkole lub pociągnęło za sobą inne pozytywne konsekwencje?


C.O.: Nasz udany występ artystyczny i udział w konkursach wiedzy na I Ogólnopolskich Spotkaniach Filomackich w Ciechanowie sprawił, że poczuliśmy się wartościowym członkiem elitarnej grupy szkół mickiewiczowskich. Od tamtego czasu minęło kilkanaście lat, ale wciąż na różne sposoby uczestniczymy w tych spotkaniach, utrzymujemy kontakty z innymi szkołami, dzielimy się naszymi doświadczeniami i pomysłami. Wiemy, co dzieje się w liceach im. A. Mickiewicza w całej Polsce.

T.A.: Dziękuję za rozmowę.

poniedziałek, 14 października 2013

Wybory do Samorządu Uczniowskiego już za nami. Nasza ekipa ruszyła z kamerą  w przeddzień wyborów i tuż po nich, aby zapytać kandydatów o wrażenia, związane z głosowaniem. Zapraszamy do obejrzenia reportażu.





Julia Orlik, Klaudia Paruzel

niedziela, 13 października 2013

Im bliżej jesteś, tym mniej widzisz

Wrzesień minął szybko, niespodziewanie nadszedł październik w towarzystwie „złotej, polskiej jesieni”, która oprócz depresji może absurdalnie przynieść nam motywację do dalszej nauki. Jak wiemy „nic naprawdę nic nie pomoże, jeśli Ty nie pomożesz dziś(…)” NAUCE!

Weźmy sprawy w swoje ręce!
Przekonanie o pomocy losowi wyraziła „Mickiewiczowska” młodzież, która postanowiła zabrać głos w powyższym temacie. Niektóre z opisanych sposobów nauki wymagają nie lada poświęcenia, ale możecie być pewni, że efekty będą widoczne od najbliższej kartkówki czy sprawdzianu.
Start!
Nadrzędną czynnością - dla wielu najtrudniejszą - jest zmiana stosunku wobec szkoły. Idealnym rozwiązaniem jest podchodzenie do obowiązku w sposób… „cwany”. - Skoro i tak jestem zmuszona spędzać tam czas, co mi szkodzi posłuchać, zanotować. W ten sposób będę miała więcej czasu wolnego po szkole – uważa Asia, uczennica klasy II.

Przepis na już!
Możemy wyróżnić  trzy główne czynności, na których powinna opierać się nauka.
Pierwszą z nich jest codzienne przygotowanie do lekcji, wykładów. Osoba systematyczna w rezultacie osiąga lepsze wyniki. Warto dodać, że dopóki jesteśmy na etapie osiągania wykształcenia średniego, zasada „wykuć, zdać, zapomnieć” nie ma pokrycia. Możemy być pewni, że w odpowiednim czasie matura się o nas upomni.  Jak słusznie wspomina Ewa - Pomimo oczywistego aspektu, jakim jest mniej czasu spędzonego przy książkach nie zapominam o powodzie, dla którego poszłam do liceum, czyli o maturze. Systematyczność uderza w pamięć długotrwałą, dlatego jest tak bardzo ważna.
„Ale ja…ale nie chcę…”
Często lubimy zbijać powyższe argumenty chęcią posiadania życia pozaszkolnego, zajmowaniem się swoimi pasjami. Przekonanie, jakoby te dwa światy miały się zwalczać jest mylne! We wszystkim co robimy, ważne jest zachowanie umiaru, nieustanne uczenie się nie jest wskazane. Jesteśmy wtedy zmęczeni, zestresowani, często ma to negatywne odbicie na naszym zdrowiu psychicznym. Po każdym wysiłku przysługuje nam czas na relaks. „Lubię miksować. Nauczę się 30 słówek, obejrzę serial. Powtórzę słówka, pogram w koszykówkę. Nie siedzę po nocach nad książkami, nawet jeśli nie nauczyłem się w 100%. Daję sobie czas, w nocy wszystko się układa.” – mówi Mikołaj.
Nihil novi
Kolejne dwie czynności nie niosą za sobą żadnej większej filozofii. Słuchanie na lekcji i sumienne notowanie, to już prawie sukces w kieszeni.
Kojarzę to pozytywnie
- Moją ulubioną metodą jest metoda skojarzeń. Lubię ją, bo jest stosunkowo łatwa i szybka, a nawet dość przyjemna. Dlaczego? W skojarzeniach wykorzystujesz SWOJĄ wyobraźnię, dzięki niej możesz kreować obrazy,które nie tylko ułatwią zapamiętywanie, ale będą po prostu zabawne, w końcu to Ty decydujesz. Osobiście polecam skojarzenia jak najzabawniejsze, ponieważ zostają w głowie na dłużej. A na czym polega ta metoda? Jest banalna, tworzysz ciąg. Jedną rzecz do zapamiętania, łączysz z drugą, za pomocą historyjki. Oczywiście najważniejsze jest by dokładnie ją sobie wyobrażać. Kwintesencja prostoty. Potem gdy zajdzie taka potrzeba, po prostu odtwarzasz historyjkę i wyłapujesz potrzebny element. Niegłupie jest też dodawanie do niej dźwięków, kolorów itp. bowiem wtedy używamy obu półkul mózgu, dzięki czemu jeszcze lepiej zapamiętujemy – przekonuje Gabriela.
Można kreować i wizualizować! Spróbuj!
 Amelia uwielbia symulować oraz wizualizować. - Ten typ nauki jest całkowicie innym podejściem.  Nie wkuwam, mając nadzieję, że coś zostanie mi w głowie, rezultatem mojej nauki ma być umiejętność odpowiedzi na zadane przez nauczyciela pytanie. Aby to zrobić symuluję środowisko,  w jakim będę musiała odpowiadać, np. uczę się z kimś, co może być również niezłą zabawą.
Jeżeli chodzi o wizualizację, to wyobrażam sobie sytuacje kryzysowe, pytania, na które nie znam odpowiedzi. Wtedy spokojnie ich szukam, tak, abym znała odpowiedź,  gdy takie pytanie rzeczywiście padnie.
Niezbyt odkrywcze, ale zawsze coś
Ja osobiście jestem wzrokowcem, dlatego polecam wszelakie wykresy, mapy myśli. Używam wtedy słów-kluczy, które łatwiej wchodzą do głowy. Tworzy się je szybciej niż tradycyjne notatki, dlatego jednocześnie oszczędzam czas.

Słowem rozwikłania tytułu
Powstaje coraz więcej szkół szybkiego uczenia się.  Internet pęka w szwach od różnego rodzaju propozycji, bądź… pójścia na łatwiznę. Wujek Google, ściąga.pl, zadane… Codzienność szkolna często wypiera  przekonanie, że tak naprawdę  sami potraficie wypracować skuteczne metody, które pozwolą wam na naukę w najbardziej odpowiedni, dla was samych, sposób.

Karolina Kocielińska